Połów na streamery

przez | Wrzesień 14, 2017

Kolejna metoda wśród technik wędkarskich jest czymś pośrednim pomiędzy klasyczną metodą muchową a typowym spinningiem. Pod względem techniki łowu i podstawowego wyposażenia bardziej podobna jest do muszkarstwa, natomiast jeśli chodzi o reakcję ryby mamy tu do czynienia raczej z odmianą spinningu. Streamery przypominają sztuczne muchy, jednak „w akcji” w wodzie — jak można przypuszczać – imitują raczej małe rybki. Tak czy inaczej, mamy tu do czynienia z nadzwyczaj skuteczną wędkarską metodą. I mniej jest ważne czy streamerami łowimy techniką muchową, czy też spinningową.

Streamery mają, między innymi, tę zaletę, że umożliwiają powolne prowadzenie przynęty, ryby więc mają dość okazji, żeby reagować. Z tego względu większą skuteczność streamerów można zakładać na wiosnę i w jesieni, kiedy ryby są ogólnie bardziej leniwe i ociężałe. Rzucamy z prądem, a kiedy streamer opadnie na dno zaczynamy go stopniowo, szarpanymi ruchami (skokami, najwyżej o 10 cm), pociągać. Możemy przy tym podciąganie linki ręką połączyć z równoczesnym unoszeniem szczytówki wędziska, przez co osiągniemy bardziej „drżący” ruch przynęty niż to miało miejsce przy omówionych już metodach. Przynętę zawsze zarzucamy przed domniemane stanowisko ryby, tak by miała możliwość opaść na dno zanim ryba dotrze do stanowiska. Na odcinkach rokujących nadzieje na sukces, szczególnie w wodach płynących, możemy zatrzymać streamer w jednym miejscu na dłużej, bowiem dzięki prądowi nadal „jest w akcji”. Przez takie wykorzystanie jego skuteczność się zwiększa i to szczególnie wobec większych ryb, które przecież potrzebują dłuższego czasu na przygotowanie ataku. Inną zaletą streamera jest to, że nawet przy „pustych” zacięciach ryby nie stają się nieufne i skłonne są powtarzać ataki.

Zwykle łowimy w wodach płynących. W wodach szczególnie bystrych można także rzucać skośnie pod prąd, bowiem ryzyko zaczepienia tej przynęty nie jest duże. Wędkarz nie specjalizujący się w tej metodzie może łowić nawet zwykłą „muchówką”, specjalista wybierze wędzisko dłuższe (ok. 2,75 m), mocniejsze (AFTM 8-10) o akcji parabolicznej (ze względu na płynniejsze rzuty). Odpowiedni będzie nawet nieco większy kołowrotek, posiadający pod linką – na wszelki wypadek – 30 m podkład żyłki, można się bowiem liczyć nie tylko z braniami dużych pstrągów, ale także boleni (zwłaszcza w końcu jesieni, gdy ściągają w głębiny), kleni, szczupaków, a nawet sandaczy.

Taką możliwość trzeba uwzględniać przy budowaniu zestawu – przy połowie pstrągów wykorzystujemy przypon o minimalnym przekroju żyłki 0,25 mm, przy połowach nizinnych drapieżników – nawet 0,30-0,35 mm. Jeśli specjalizujemy się w łowieniu tą metodą szczupaka, opłaca się stosowanie zwykłego metalowego przyponu (nawet mimo to, że wpływa on nieco na „pracę” streamera).

Przy wykorzystywaniu streamerów typu Bucktails mamy praktycznie do czynienia z połowem na spinning, kiedy więc nie mamy pod ręką wędziska muchowego, można z równym powodzeniem łowić na tę przynętę za pomocą typowego, dłuższego i delikatnego wędziska spinningowego. Ze względu na łatwiejsze rzucanie i szybsze opadanie przynęty na dno można ją odpowiednio obciążyć.

Podanie suchej muchy ha powierzchnię wody, mokrej — w toni i przy dnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *