Żółty ser na ryby

By | Październik 26, 2017

Gouda, roquefort i appenzeller potrafią przekonać do siebie także i ryby. Żółty ser jest przynętą, którą łatwo jest kupić i można zastosować na wiele sposobów.
Z rybami jest podobnie jak z ludźmi. Są tacy, którzy bardzo chętnie jedzą ser, inni spożywają go okolicznościowo, a jest też nieliczna grupa, która ze względu na jego wygląd (i zapach) kręci z dezaprobatą nosami. Awersję do sera mają także tylko niektóre gatunki ryb spokojnego żeru. Do największych zaś jego zwolenników należą klenie i brzany. Z siedmiu, zgłoszonych do nas w tym roku, rekordowych okazów brzan, trzy złowiono na ser. Także największy kleń o masie 2,5 kg, z saksońskiej rzeki Muldę, złakomił się na kawałek sera. Klenie i brzany biorą doskonale na sam żółty ser.
Inne ryby spokojnego żeru, jak leszcze, liny, płocie i wzdręgi, nie gardzą wprawdzie tą przynętą, ale biorą ją najchętniej w postaci „dodatku”, to znaczy jako domieszkę do wędkarskiego ciasta.
Do przeciwników sera, jako przynęty, należy w wędkarskim gronie tzw. frakcja mięsna. Na poparcie swych przekonań mają oni dwa argumenty świadczące przeciwko tej przynęcie do „obkładania kanapek”. Pierwszy – to, że ser jest za drogi. Zgodzę się, że tak jest, jeżeli kupimy go w delikatesach lub w jakimś specjalistycznym sklepie. Ten sam ser, kupiony w dużym sklepie spożywczo-nabiałowym, jest o wiele tańszy. Często będą to o wiele mniejsze wydatki, niż przy zakupie np. większej porcji białych robaków na całodniowe łowienie.
Argument numer dwa „frakcji mięsnej” to przekonanie, że ser jest ewentualnie dobrą przynętą tylko w lecie, a zimą można o nim zapomnieć. Także i z tym zgodę się tylko częściowo i przytoczę na potwierdzenie tego pewną historię.

Tylko latem?

Jest środek marca. Temperatura na dworze, sądząc na podstawie stopnia zmarznięcia moich nóg, wynosi ok. 5° C. Woda jest niewiele cieplejsza, a podczas zakładania przynęty palce odmawiały mi posłuszeństwa. Łódź mieliśmy zakotwiczoną na granicy pasa trzcin i łowiliśmy na głębokości około 4 metrów. Na każdej z trzech wędek była inna przynęta. Białe robaki z prawej strony łódki, ciasto z dodatkiem żółtego sera na wędce z lewej strony i ser „fondue” między nimi (o tej przynęcie trochę później). Płocie brały bardzo kapryśnie. Ich małe stadko kręciło się w pobliżu i po złowieniu dosłownie dwóch sztuk następowała godzinna przerwa w braniach, aż któraś z ryb „łaskawie” znowu zainteresowała się przynętą. Bilans tego zimnego przedpołudnia to: siedem brań, z czego trzy na przynęty „serowe”, cztery zaś na pojedyncze białe robaczki. Tak więc: zimą ser rzeczywiście nie jest najwspanialszą przynętą, ale „od biedy” daje się na niego łowić. Kawałek samego żółtego sera zimą nie nadaje się do łowienia: w zimnej wodzie robi się on twardy i traci swój, że tak powiem, nęcący zapach. Natomiast dodatek kilku kropli oleju jadalnego do ciasta z zawartością sera sprawi, ze będzie on miękki nawet w niskich temperaturach. Poza tym, olej względnie tłuszcz, zwiększą aromat ciasta.

Węgorze na ser

Zapomnijmy teraz o zimie i związanych z nią problemach. W ciepłych miesiącach roku nasz ser ma pełne pole do popisu. Biorą na niego nawet węgorze! W wielu wodach kostki sera uchodzą latem za jedną z lepszych przynęt na te ryby. To że węgorze biorą na ser np. w Kanale Kilońskim, można jeszcze wyjaśnić tym, że do wody tej regularnie są wrzucane odpadki żywności. W żaden sposób nie można jednak powiedzieć, że podobnie jest w przypadku np. jeziora Titisee w Schwarzwaldzie. Fakty zaś są takie, że w obydwu tych wodach węgorze łowi się z dużym powodzeniem na żółty ser.
O ile ser jest jedną z wielu dobrych przynęt na węgorze, to na brzany jest on absolutnie najlepszy. Nieważne, jaka to będzie rzeka, ser jest taką przynętą na brzany, jak kulki proteinowe na karpie, czyli „selektywną” przynętą najwyższej jakości, i w przeciwieństwie do kulek proteinowych, nie trzeba go odpowiednio przygotowywać. Twardy i świeży kawałek sera zakłada się wprost z opakowania na haczyk. Kraję go zawsze na małe kosteczki i igłą do przynęt naciągam na duży, pojedynczy haczyk (nr 8-4). Ostrze haczyka powinno być odsłonięte. Na kostki sera łowi się przeważnie metodą gruntową. Ciężarek ołowiany jest przymocowany na stałe lub przelotowo na troku bocznym, a haczyk wiąże się bezpośrednio do żyłki głównej o średnicy 0,20 mm. Masa ołowiu jest zależna od prądu rzeki. Nęci się, wrzucając od czasu do czasu kosteczki sera do wody. W przypadku coraz słabszych brań powinno się wymienić ser na nowy, ponieważ w miarę upływu czasu traci w wodzie aromat i staje się kruchy.

Mleko i miód

Twardy żółty ser będzie o wiele elastyczniejszy, jeżeli przed łowieniem namoczymy go przez noc w mleku i będziemy go potem trzymać w wilgotnej szmatce lub woreczku foliowym. Dodanie do mleka środków aromatycznych, jak miód lub zgnieciony czosnek, spowoduje, że ser stanie się bardziej „zapachowy”.
Jeżeli brzany (i klenie, które są takimi samymi zwolennikami sera jak ich koleżanki z wąsikami) nie chcą brać na twardą przynętę, należy zacząć je łowić na ciasto, żeby dobrze trzymało się haczyka? Jaki rodzaj sera będzie tu najlepszy oraz z jakiej mąki należy zrobić ciasto do łowienia na grunt? Weźmy dla przykładu pierwszy z brzegu twardy ser – np. parmezan. Do zrobienia ciasta potrzebowalibyśmy takiej jego ilości, że już w trakcie tarcia go doszlibyśmy do wniosku, że nie byt to zbyt dobry pomysł. O wiele lepsze do tego celu są sery topione lub miękkie odmiany żółtego sera, jak camembert oraz kruchy ser blauschimmel (z niem. Blauschimmelkase). Ten ostatni ma, w odróżnieniu od serów twardych (gouda, edamski, szwajcarski itd.), szczególnie intensywny zapach. Niestety, jest także droższy. Wszystkie dodatki do ciasta z serem (ilość możliwych kombinacji jest tu wprost nieograniczona) muszą być bardzo dokładnie i równomiernie rozprowadzone. Dopiero wtedy można dodać trochę wody. Ciasto ugniatamy jeszcze przez pewien czas, najlepiej przez wilgotną szmatkę, i zostawiamy je na noc w tej szmatce lub w woreczku foliowym. Odrobina miodu lub syropu z aronii dla lepszego związania i „osłodzenia” ciasta, z pewnością me zaszkodzi. Nie zapominajcie tez o oleju jadalnym! Prawidłowo zrobione ciasto z sera – dzięki swe konsystencji – bardzo dobrze trzyma się na haczyku. Twardego ciasta nie lubimy przecież ani my ani nie lubią go ryby.

Ciasto z watą

Zwykła wata jest pomocna, gdy chce się zrobić ciasto o odpowiedniej konsystencji np. z miękkiego sera. Ugnieciony razem z nią serek camembert jest doskonałą przynętą na ostrożne morskie tępogłowy. Jeszcze bardziej wyrafinowana jest przynęta z sera zrobiona na sposób fondue. W tym celu podgrzewamy topiony ser z małą ilością mleka, wody lub wina (czerwone wino może nadać przynęcie inny kolor). Na 150 g topionego sera powinno przypadać ok. pół szklanki dodawanej cieczy. Nasza „potrawa-fondue” powinna być przygotowywana na małym ogniu i należy ją ciągle mieszać, aby się nie przypaliła. Do miękkiej już masy wrzucamy, ciągle mieszając, małe, luźne kawałeczki waty. Na koniec całość zlewamy do plastikowej miseczki i odstawiamy do ostygnięcia. W ten sposób otrzymaliśmy ciągliwe ciasto z intensywnie pachnącego sera. Wata nadała mu odpowiednią zwięzłość. Mieszanka ta będzie „kleić” się tak samo dobrze do haczyka, jak i do palców. Ciasto z sera bez obaw można zamrozić na jakiś czas. Nie zużyte podczas łowienia resztki dadzą się przechowywać przez wiele dni w zamkniętym woreczku foliowym. Są tacy wędkarze, którym nie przeszkadza, że na przynęcie po dłuższym czasie przechowywania powstanie warstwa pleśni Uważają oni, że właśnie dzięki temu ciasto jest jeszcze bardziej łowne. Ja do nich nie należę. Gdy jestem głodny nad wodą, co zdarza mi się, gdy wychodzę rano z domu i nie chcę zbudzić całą rodziny odgłosem szurających w kuchni krzeseł, podjadam sobie co nieco z przynęty. Który z kolegów, łowiących na białe lub czerwone robaki, może pozwolić sobie na takie pełne „wykorzystanie” swojej przynęty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *