Połów dorsza – Norwegia – Lofoty

By | Wrzesień 29, 2017

Lofoty -kolebka dorszy mórz północnych. Nigdzie w Europie nie ma tak obfitych łowisk dorsza, jak w okolicach Wysp Lofockich. Norweskim rybakom wystarcza kilka tygodni, by złowić 15 razy więcej dorsza, niż łowią nasi rybacy w ciągu roku.

Podczas połowu dorsza na Lofotach wykorzystuje się cykl wędrowny tej ryby, która między styczniem i marcem w milionach sztuk ciągnie z Morza Barentsa między Spitzbergenem a Nową Ziemią w kierunku fiordu zachodniego. Tu, między Wyspami Lofockimi a lądem norweskim, odbywają dorsze swoje gody. Na areale nie większym niż miasto Hamburg, tłoczą się one podczas tarła w kilometrowych, na metry wysokich ławicach. Kiedy wiosenne słońce staje coraz wyżej na widnokręgu, dorsze odpływają z powrotem do Morza Północnego. Pozostaje jednak zawsze wystarczająca ilość tych ryb, gwarantująca wędkarzom podczas lata doskonałe połowy. W tym czasie bowiem, zjadają one wszystko co jest jadalne i co napotkają na swej drodze – w przeciwieństwie do zimy, kiedy to są „zakochane” i nie mają apetytu.
Na Lofotach byłem w zimie. Uwaga: w tym okresie nie można było wynająć wystarczająco bezpiecznej łodzi do połowów podczas wietrznej pogody.
Jak wspomniałem było wietrznie, zimno i ryby nie brały na mojego pilkera. Nie, zima to czas dla zawodowych rybaków z sieciami. Odwiedzałem później Lofoty wielokrotnie, i moja rada – warto tutaj przyjechać latem! Najpiękniej jest wędkować przed pionową, ponad 1000 m wysoką ścianą Lofotów, o północy, w świetle niezachodzącego słońca (od 1-go czerwca do 15-go lipca). Do końca sierpnia jest tu ciepło (20°C) i morze, szalejącą zimą, jest w lecie gładkie jak lustro.
Do pełni naszego szczęścia brakuje już tylko wynająć jeden z domków wraz z łodzią. Domki te stoją na palikach, tuż nad wodą, tak że wyskakując z łóżka wsiadamy prosto do łodzi i w drogę! Nawet łodzią wiosłową można osiągnąć interesujące łowiska, niezbyt oddalone od brzegu, ale dopiero użycie łodzi motorowej otwiera prawdziwy raj dla wędkarskiej duszy. Nie tylko pokaźne dorsze, dochodzące do 60 kg (przeważnie 2-3 kg) biorą w tych rejonach, ale także ładne okazy gładzicy, plamiaka i innych gatunków ryb. Pod koniec lipca w okolice Lofotów przypływają również wielkimi ławicami makrele. Dorsz jest rybą, która nie zawsze bierze z taką samą werwą. Przy odpływie morza lub upalnej pogodzie, wydają się wody Lofotów niemal wymarłe, nic się tu nie dzieje, jakby nie było ryb! Jednak kiedy słońce zbliża się do horyzontu i rozpoczyna się przypływ morza, bądź niebo pokrywa się chmurami, wtedy zaczyna się pora obiadowa dla dorszy. Najlepsze tereny wędkarskie rozpościerają się wzdłuż całego zachodniego fiordu od Soervagen leżącego na południu do Svolvaer, najważniejszego miasta położonego na północy Wysp Lofockich. Przewężenia morskie w okolicach Sund, Napp i Kleppstad są również bardzo dobrymi rewirami wędkarskimi i prawie tak samo interesujące jak same fiordy. Przepiękny jest położony w północnej części Lofotów fiord Troll w okolicy Raftsund leżący między wysokimi skałami, które wydają się odcinać ten malowniczy teren od reszty świata. Znajduje się tam przesmyk, którego szerokość pozwala na przepłynięcie tylko jednego statku. Jest to niezapomniany widok i wielkie przeżycie dla miłośników przyrody.

Od strony otwartego Atlantyku, wybrzeża Lofotów są niezbyt zasobne w dorsza, żerują one w miejscach oddalonych o parę mil morskich od brzegu. Można tam dotrzeć tylko większymi statkami, które zabierają grupy od 10 do 70 osób i przeżyć połowy do przesytu i omdlenia rąk.

Wspomnieć należy o możliwości połowu z plaży, w późnych godzinach wieczornych i nocnych, podczas przypływu. Na robaka można tu złowić nie tylko gładzicę wielkości patelni, ale też kilkukilogramowe dorsze. Najlepsze miejsca znajdujemy tam, gdzie utworzyły się małe zatoczki piaskowe. Wędkarstwo na Lofotach może okazać się też ciężką pracą, szczególnie, jeżeli łowimy na dużych głębokościach przy niespokojnym morzu. Zabieram wtedy ze sobą specjalny pas do mocowania wędki, wędkę długości 2,7 m o klasie 15 kg, multiplikator z nawiniętą nań nie za miękką żyłką 0,45 mm do tego asortyment ciężkich błystek morskich, głównie chromowanych, świecących o masie 75-250 g, a nawet 400 g. Nie powinno nam również brakować norweskich „Gummimarków”, podobnych do węgorza „robaków” wykonanych z rureczek z tworzywa sztucznego naciągniętych na haki wielkości 5/0. W kolorach czerwonym i czarnym. Są one umocowane na trokach do żyłki głównej powyżej pilkerów. Natomiast do połowów z zakotwiczonej łodzi, najpiękniejszego wędkowania dorszowego, używam 3 m wędki i 30-60 g ciężkich imitacji rybek, które ruchami podrywającymi prowadzę tuż nad dnem. W płytszych wodach dorsz podczas holu jest szczególnie waleczną rybą. Przy tego rodzaju wędkowaniu nie holuje się ryby z głębiny, tak że nie dochodzi do rozdęcia pęcherza pławnego prowadzącego do czasowego obezwładnienia. Wędkarz, znający się trochę na rzeczy, może w pierwszym dniu pobytu na Lofotach złowić takie ilości dorszy, że „zapotrzebowanie” jego i całej rodziny na ryby zostanie zaspokojone na kilka tygodni. Co robić więc z nadmiarem ryb? Pomogą nam tu właściciele domków. Otóż gotowe filety wędrują do ich wielkich zamrażarek. Następnie zamrożone na kamień mięso zabieramy ze sobą, najlepiej samochodem w specjalnych turystycznych pojemnikach chłodzących. Jeżeli nie ma takich możliwości transportu, z pewnością znajdą się Norwegowie, bądź sąsiedzi urlopowicze, którzy chętnie przyjmą świeżą rybę. W żadnym wypadku nie wolno zmarnować złowionych ryb! Dla goszczących nas Norwegów byłoby to niewybaczalnym błędem. Odbiorców ryb zawsze można znaleźć wielu przeszło 200.000 turystów odwiedza w lecie Lofoty. Dlatego należy odpowiednio wcześnie zamawiać domek, najlepiej z rocznym wyprzedzeniem. Bez obaw, większość turystów nie ma zamiaru wędkować, tylko podziwiać cudowną panoramę Lofotów. Wyspy te zasiedla mrowie wszelkiego rodzaju ptactwa: mewy, kormorany, nury, orły.
Roest i Vaeroy, dwie małe wyspy leżące na południu, są mekką ornitologów i celem wielu spacerowiczów. Na wybrzeżu pozostaje jeszcze miejsce dla łowców dorsza!

Informacja:

Ogólne informacje, lista posiadaczy domków, kutrów rybackich, ceny i rezerwacja: Lofoten Reiselivslag, P.O. Box 210, N-8301 Svolvaer. Tel.: 0047-88-71053, Fax: 0047-88-71929

Dojazd: samochodem z Oslo ok. 1.500 km; prom z Skutvik do Svolvaer ok.Ogólne informacje, lista posiadaczy domków, kutrów rybackich, ceny i rezerwacja: Lofoten Reiselivslag, P.O. Box 210, N-8301 Svolvaer. Tel.: 0047-88-71053, Fax: 0047-88-71929 Dojazd: samochodem z Oslo ok. 1.500 km; prom z Skutvik do Svolvaer ok.
2 godzin jazdy. Koleją z Oslo do Fauske lub przez Szwecję do Narviku, następnie autobusami liniowymi. Samolotem z Oslo via Bodo do Leknes na Lofotach leci się ok. 3 godzin. Dojazd z Polski: promami do Szwecji, a dalej samochodami do Norwegii.

Sprzęt wędkarski: jest dostępny wszędzie, ceny podobne do cen w Niemczech. Żyłki najczęściej są nieco tańsze. Jachty można przywieźć ze sobą na przyczepie, wodowanie na miejscu w porcie, przy pomocy dźwigu.

Warto wiedzieć: do łodzi wiosłowych przy domku mogą okazać się przydatne silniki o mocy 5-10 koni mechanicznych.

Klimat: przyjemny, również w zimie. W lecie czasami bardzo ciepło, rześko przede wszystkim na chłodnej wodzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *