Łowienie ryb w małym zbiorniku wodnym

By | Październik 25, 2017

Małe zbiorniki wodne charakteryzują się tym, że często mają wysoką obsadę ryb. Ciche zachowanie się łowienie na prosty sprzęt przynoszą wtedy dobre wyniki.
Łowienie w małych zbiornikach wodnych wiąże się z koniecznością pokonania wielu trudności. Bagniste brzegi, duża ilość roślinności nadbrzeżnej i krzaków, muliste dno oraz w dużym stopniu zarośnięty zbiornik bardzo utrudniają łowienie. Z drugiej strony, ilość ryb występująca w tej, najczęściej spokojnej wodzie, jest zdumiewająca. Liny, karasie, karpie i inne gatunki ryb spokojnego żeru znajdują tu wśród roślinności wodnej i w mulistym dnie duże ilości pokarmu. Porośnięte roślinnością brzegi oraz ciepła woda stwarzają przy nich rybom doskonałe warunki do odbycia tarła. Szczupaki, okonie i węgorze mogą się prawie nie martwić o pokarm i bez żadnego wysiłku „tuczą” się rybami spokojnego żeru. Małe zbiorniki wodne są dość zróżnicowane. Zaliczamy do nich starorzecza, stawy, bajorka i rowy z wodą. Rzadko są one głębsze niż półtora metra. Bogactwo ryb w tych zbiornikach, często wydawałoby się nieciekawych na pierwszy rzut oka, sprawia, że są one atrakcyjne dla wędkarzy. Ryby są tu rzadko płoszone przez spacerowiczów lub ludzi uprawiających sporty wodne. Z tego względu każde, niezwykłe poruszenie na brzegu sprawia, że ryby od razu reagują na nie. Poza tym bagniste podłoże przenosi dobrze wszystkie drgania. Wybór właściwego łowiska jest więc bardzo istotny. Latem ryby trzymają się w miejscach zacienionych lub pod przybrzeżnymi drzewami. Spróbujcie wtedy poszukać właśnie tam jakiegoś wolnego „oczka” wśród roślinności wodnej, choćby miało mieć ono tylko pół metra kwadratowego powierzchni.

Mała ilość przynęty

Duża liczba ryb oraz małe rozmiary zamieszkiwanego przez nie zbiornika sprawiają, że łowisko powinno być nęcone bardzo oszczędnie. W przeciwnym przypadku – ryby szybko nasycą się i staną się wybredne. Z reguły wrzucam do wody tylko jedną garść zanęty. Jeżeli ryby dobrze biorą, to dorzucam im po pewnym czasie kolejną porcję. Zachowując się bardzo cicho, można łowić w bezpośredniej bliskości brzegu, dokładnie tuż pod szczytówką wędki. W ten sposób ma się pełną kontrolę nad przynętą. Żyłka nie leży także wtedy na powierzchni wody, a przynęta nie jest znoszona na boki przez ewentualne porywy wiatru.
Łowiska znajdujące się dalej od brzegu wymagają już zastosowania spławika w zestawie. Tylko dzięki temu będziemy mieli pewność, że przynęta znajduje się we właściwym, wolnym od roślinności, miejscu i o nic nie zahaczyła. Im zestaw jest bardziej skomplikowany, tym łatwiej jest zaczepić nim o roślinność podczas holu ryby. Jest na to – na szczęście – prosta rada: należy używać zestawu tak „spartańskiego”, jak jest to tylko możliwe.
Osobiście rezygnuję wtedy ze stopera, ołowiu i przyponu. Zamiast nich do żyłki przymocowuję tylko lekki, smukły spławik typu Waggler. W tym celu przeciągam złożoną podwójnie żyłkę przez uszko spławika i przekładam go przez powstałą pętelkę. Spławik jest wtedy solidnie przymocowany i w razie potrzeby daje się przesuwać po żyłce.
Bezpośrednio do końca żyłki przywiązuję haczyk z miękkiego drutu. Grunt ustawiam zawsze o kilka centymetrów mniejszy niż wynosi głębokość łowiska. Masa stosowanej przynęty (ciasto, makaron) powoduje, że spławik ustawia się w wodzie tak jak należy.

W razie potrzeby mocny przypon

W przypadku występowania dużej ilości roślinności wodnej wskazane jest użycie mocnego przyponu. Moja praktyka wykazała, że zmniejsza on co prawda – ogólną czułość zestawu i prowadzi do większej liczby pustych brań, ale lepiej jest już mieć je rzadko, niż za każdym razem tracić rybę w roślinności. W związku z tym żyłka przyponowa na karasie i liny powinna mieć średnicę 0,25 mm, a na karpie – 0,35 mm.

Stosuję zawsze duże przynęty. Na małe, takie jak białe robaki czy pojedyncze ziarna kukurydzy, biorą przeważnie drobne, niepożądane ryby. W miesiącach letnich moją najlepszą przynętą jest miękkie ciasto, z którego formuję kulki wielkości orzecha włoskiego. Ryby połykają je bez problemu, a brania są wyjątkowo ładne. Mniejsze ryby, o masie do 1 kg, holuję szybko tuż pod powierzchnią wody, żeby nie płoszyć innych osobników obecnych w łowisku nie dopuścić do zaplątania się żyłki.

W przypadku większej sztuki hol nie powinien być zbyt siłowy ani za szybki. Mogłoby to bowiem doprowadzić do pęknięcia lub rozgięcia się haczyka albo też do wyrwania go z pyska ryby. Poza tym, szansa na pomyślne zakończenie holu jest wiele większa, gdy rybie powoli się „pochodzić”. Wspomniany już mocny przypon zapobiegnie zerwaniu się ryby, dobrze naprężony będzie dosłownie „ciął” łodygi grążeli mogących spowodować zaplątanie się żyłki.

Inną, także dobrą metodą, jest łowienie na pływający chleb lub na tonące kawałki chleba. Ten sposób stosuję głównie na karpie. W kilku wolnych od roślinności miejscach robię małe „dywaniki” z kawałków chleba. Łowienie zaczynam, gdy pierwsze ryby znajdują się w pobliżu zanęty i zaczynają pobierać ją z powierzchni wody.

Liny, karasie lub wzdręgi łowię z podchodu na ten sam zestaw. Na przynętę używam wtedy świeżych kawałków z miąższu chleba. Są one miękkie i dobrze trzymają się haczyka. Z nęcenia rezygnuję. Bardzo ostrożnie przesuwam się od „oczka do oczka” i kilkakrotnie pozwalam przynęcie swobodnie opadać na dno. Najważniejsze – w tej niełatwej, ale odprężającej metodzie – są celne rzuty i dobre wyczucie.

Ryby drapieżne łowię w bardzo podobny sposób. Bujna roślinność wodna powoduje, że nie możemy spinningować i zdani jesteśmy tylko na łowienie na spławik. Najlepszą przynętą będzie tu martwa rybka. Wpuszczamy ją w obiecujące „oczka” wśród roślinności i dajemy jej „potańczyć”, poruszając z wyczuciem szczytówką wędki. W przypadku okoni można spróbować tej sztuczki z małym twisterem. Najważniejsze w takim sposobie łowienia jest to, żeby nadać przynęcie jak najwięcej „życia” i w ten sposób sprowokować, nie cierpiącego raczej na brak pożywienia drapieżnika, do ataku. Odczekajcie zawsze kilka chwil w obławianych miejscach i dajcie leniwym rybom możliwość schwycenia przynęty.

Łowienie w „oczku”. Na wodzie powinno leżeć możliwie jak najmniej żyłki. Unika się w ten sposób zaplątania o roślinność wodną. Ciężka przynęta zastępuje ołów i łowi się wtedy bez przyponu i stopera.

Spławik jest mocowany za dolny koniec na pętelkę. Trzyma się on dobrze żyłki i możliwe jest szybkie ustawienie gruntu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *