Naturalna żywa przynęta – gdzie szukać?

Nie wszystko można kupić, nie wszystko można dostać o każdej porze roku, dnia i nocy. Dotyczy to głównie naturalnej, żywej przynęty. Znawca przyrody szybko się zorientuje, gdzie i jaką przynętę można znaleźć. Wędkarz taki nie da się i wtedy zbić z tropu, gdy podczas urlopu zabrane ze sobą robaki powitają go nieświeżym zapachem.

Z dużym powodzeniem na przykład łowiłem już używając jako przynęty koników polnych. Ustalenie miejsca ich bytności nie jest trudne. Wystarczy tylko dobrze nastawić uszy i już wiadomo, gdzie w „trawie piszczy”.

Im cieplejsza i ładniejsza pogoda, tym łatwiej można znaleźć te zwinne owady. W chłodne i deszczowe dni, chowają się tak, że wszelkie poszukiwania są bezowocne. Szczególnie „łowne” okazują się miejsca porośnięte gęstą trawą, która daje im dobre schronienie. O dużym szczęściu można mówić, jeżeli taka kolonia zamieszkuje w okolicy zbiornika wodnego. Wystarczy ją tylko zmusić do ucieczki w kierunku jeziora czy strumyka, a wpadające do wody koniki pozostaje nam już tylko pozbierać.

Odrębnym rozdziałem jest natomiast szukanie dżdżownic. Mógłbym długo opowiadać, jak często szukałem ich bez skutku i ile wysiłku takie przedsięwzięcia mnie kosztowały. Nie wszędzie można znaleźć kompost, obornik czy gnijące resztki roślinne, gwarantujące rosówkom czy dżdżownicom dogodne warunki do bytowania. Przy suchej pogodzie najprędzej znajdziemy je tam, gdzie humus pokryty jest twardą warstwą ziemi oraz pod udeptanymi ścieżkami między grządkami w ogrodzie. Pulchna ziemia ogrodowa, piasek czy żwir są miejscami mniej ciekawymi. Dżdżownice nie chowają się co prawda tak głęboko w ziemi jak rosówki, ale za to są mniej „wydajne” w połowach z racji ich dużej twardości. Może to być również zaletą, ale tylko w przypadkach, gdzie mamy podstawy sądzić, że drobnica obskubie nam przynętę z haczyka zanim większa ryba zdąży ją zauważyć. Dobre szanse znalezienia robaków mamy również w okolicach bagiennych, przy brzegach zbiorników wodnych, pod zmurszałymi deskami oraz pod kamieniami. Doskonałą przynętą na węgorze są tak zwane węgorzyce, które można znaleźć w bagnistych i torfiastych brzegach rzek.

Nocne łapanie rosówek z latarką jest również skuteczne. Zbliżając się do rosówek poruszamy się bardzo ostrożnie i uważamy, aby nasza przynęta nie dostała się bezpośrednio w promień latarki (powoduje to jej natychmiastową ucieczkę). Przy braku opadów należy teren naszych nocnych poszukiwań polać wodą. Dodatek mydlin lub formaliny do wody oraz polanie tym ziemi powoduje prawie natychmiastowe wychodzenie robaków na powierzchnię. Najskuteczniejsze jednak jest łapanie rosówek w nocy po naturalnych opadach atmosferycznych. Wypełzają one wtedy masowe ze swych norek na powierzchnię ziemi ponieważ ich „domostwo” zostało zalane wodą. Byłem również świadkiem skutecznego łapania rosówek przy użyciu prądu elektrycznego. Odradzam jednak stosowanie tej metody poszukiwań, zdarzały się bowiem przy tym wypadki śmiertelne. Natomiast żadnego niebezpieczeństwa nie ma podczas kopania robaków. Szpadel po wbiciu w ziemię i mocnym poruszeniu w obie strony przynosi także dobre rezultaty. Grudy ziemi rozbijamy na drobne kawałki. Wystarczy już wtedy tylko pozbierać robaki leżące u naszych stóp. Na terenach ubogich w robaki, zwłaszcza w górach, gdzie można bezskutecznie przekopać „całe góry”, ograniczam się do poszukiwań w rozkładających się „minach” krowich. Ich brzegi powinny być już trochę odsklepione od ziemi, a środek jasny i suchy. Często pomogło mi to w trudnej sytuacji, ponieważ w ich środku znajdowałem „żwawe” robaki, w miejscu styku „miny” z ziemią. Najbardziej znanym tu robakiem jest 3 cm larwa, tak zwany „czerwony robak”. Atrakcyjne przynęty można również znaleźć w robaczywych jabłkach, śliwkach a także grzybach. Nawet w młodych orzechach laskowych przydarzyło mi się znaleźć żywą przynętę. W zimie interesujące są dla nas, jako miejsca do poszukiwań, nadgryzione łodygi bylicy pospolitej. Również bytujące pod warstwą kory korniki powinniśmy wkalkulować do naszego arsenału przynęt. Najlepiej jest szukać ich w usychających drzewach iglastych (głównie sosna), które poznajemy w lesie po ich charakterystycznym wyglądzie. Są one często pozbawione igliwia, a ich kora daje się łatwo odrywać od pnia. Korniki znajdują się głównie od południowej strony drzewa (jest to teoretycznie „najcieplejsze” miejsce). Ponadto dla wędkarza łowiącego w morzu szczególnie ważną przynętą są robaki żyjące w piasku morskim, jak Wattwurm (niem.), który swoją obecność zdradza tworząc na piasku charakterystyczne wygrzbiecenia. W czasie odpływu mamy możliwość pozyskiwania ich na suchym terenie, ale i niski stan wody nie wyklucza możliwości ich znalezienia. Na dżdżownicach, larwach i konikach polnych kończy się dla wielu wędkarzy temat żywej przynęty, a przecież świat zwierzęcy jest o wiele bogatszy. Praktycznie dla każdego wędkarza wszystkie owady są potencjalną przynętą.

Na pierwszym miejscu chciałbym zwrócić uwagę na chruściki. Larwę tę można znaleźć w płytkich zbiornikach wodnych. Charakterystyczne dla niej są wałeczkowate, zbudowane z drobnych kamyczków i kawałków drewna domki. Ze schowanych w nich chruścików, na zewnątrz wystaje tylko głowa. Ale i nie na tym tylko kończą się nasze możliwości, bowiem każda mucha nadaje się na przynętę, a nawet mrówki są doskonałym przysmakiem dla ryb. Od niedawna można dostać na rynku specjalne środki klejące, które umożliwiają mocowanie najdrobniejszej przynęty do haczyka.

Z pewnością niewielu zastanawiało się nad tym, że i larwy os nadają się bardzo dobrze do naszego celu. Osy zamieszkują najczęściej podziemne gniazda, na przykład – w opuszczonych sadach. Żeby dostać się do larw, musimy najpierw dorosłe owady oszołomić, najlepiej przy pomocy dymu. Dobrze jest przeprowadzić tę procedurę po zachodzie słońca, kiedy wszystkie owady znajdują się w gnieździe. Następnie możemy już spokojnie kopać w celu wydobycia larw. Ze względu na to, że są one nieco wodniste i przez to trudne w założeniu na haczyk, dobrze jest przed ich użyciem włożyć je na ok. 5 minut do gorącego piekarnika. Wszelkiego rodzaju inne robaki, owady, ślimaki czy pijawki, które można znaleźć w ogrodach, na krzewach i drzewach, w piwnicach, w rowach z wodą są dla ryb „jadalne”. Chrabąszcze najlepiej strząsać wcześnie rano z drzew, dopóki jest chłodno i ruchy ich są ospałe, wtedy można je najłatwiej zbierać. W wodzie znajdujemy też nie tylko larwy muchówek, ale i małże, rybki i wiele wiele innych. Mnóstwo skarbów przygotowała nam wędkarzom natura, powinniśmy tylko wiedzieć gdzie ich szukać, aby stanąć o krok od wędkarskiego szczęścia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *